Poznaj historię Lucy i zainspiruj się

Pomyślałam ostatnio, że fajnie byłoby pokazać Wam, jak my, czyli nauczyciele niemieckiego, uczyliśmy się języka 🙂

Dziś swoją wiedzą i doświadczeniem podzieli się z Wami nauczycielka języka niemieckiego i angielskiego mieszkająca we Wiedniu –Lucy. Zapraszam do czytania 🙂

Hej! To ja Lucy z profilu @deutsch.mit.lucy. Od ponad 10 lat uczę języków obcych a od około 3 lat dzielę się z Wami wiedzą na temat języka niemieckiego na Instagramie i Facebooku. Każdego dnia tworzę dla Was posty dotyczące gramatyki lub słownictwa, kręcę filmiki ilustrujące najczęściej popełniane błędy przez osoby uczące się niemieckiego i jestem tam z wami i dla was. Robię to wszystko, żebyście pokochali niemiecki tak bardzo jak ja. Chociaż uczę się wielu języków, w tym angielskiego, bułgarskiego i ostatnio ciągnie mnie do hiszpańskiego, to jednak niemiecki darzę szczególnym uczuciem.

Nie! Nie urodziłam się ani w Niemczech ani w Austrii! Nie wychowywałam się w dwujęzycznej rodzinie! Nie uczęszczałam do językowego gimnazjum ani liceum. A mój mąż nie jest ani Niemcem ani Austriakiem. Sam widzisz, że czynniki zewnętrzne nie miały u mnie bezpośredniego wpływu na moją naukę języka niemieckiego. Co więc jest potrzebne, żeby nauczyć się języka obcego?

Ameryki nie odkryję i nic nowego, czego już nie słyszałeś Ci nie powiem, bo życie jest proste i pewnymi rzeczami rządzą niezmienne zasady. A jedną z nich jest ta, że NIKT i NIC nie nauczy Cię języka za Ciebie. Nie istnieją cudowne metody, ani kursy, dzięki którym bez wysiłku i czasu opanujesz język obcy. Czy masz talent czy nie, musisz włożyć dużo wysiłku w to aby zacząć posługiwać się całkiem nowym, dotąd nieznanym językiem. Czy oczekiwałbyś, że wykupując kurs „ Naucz się grać na pianinie w 3 tygodnie ” zostaniesz wirtuozem muzycznym? Czy w ogóle istnieją takie kursy jeśli chodzi o grę na pianinie? Wątpię, bo to absurdalne. A czym różni się umiejętność gry na instrumencie od umiejętności posługiwania się językiem obcym? Niczym! Jedno i drugie wymaga CZASU, WYSIŁKU i ZAANGAŻOWANIA.

I ja też musiałam włożyć w mój niemiecki dużo czasu wysiłku i zaangażowania. Bardzo chciałam mówić po niemiecku, na prawdę mi na tym zależało. Jeszcze kiedy mieszkałam w Polsce oglądałam tylko niemiecką telewizję. I chociaż jako dziecko denerwowałam się, że nic nie rozumiem i miałam ochotę na polskie bajki to w domu mieliśmy jedynie niemiecką telewizję. Nie było You Tube , nie było Netflixa…. Teraz z tymi wszystkimi pomocami byłoby jeszcze łatwiej. Kiedy przyjeżdżaliśmy na wakacje do Austrii lub Niemiec, chodząc po ulicach wyszukiwałam nowych słówek, zwrotów, oglądałam reklamy, słuchałam jak ludzie rozmawiają. Od samego początku starałam się załatwiać drobne sprawy sama. Choćby kupowanie bułek na śniadanie. I to prawda, że nie od razu było łatwo! Ale wiedziałam, że dopóki nie zacznę mówić i żyć po niemiecku, nie mam co liczyć na to że się tego języka nauczę.  Kiedy przyjechałam na stałe do Wiednia „po uszy wpadłam” w życie po niemiecku. Obracałam się wśród Austriaków, zaczęłam pracę w austriackiej firmie gdzie nie było żadnego Polaka, poszłam na studia na Uniwersytet Wiedeński i nawet ze znajomymi, którzy mówili po polsku pisałam i rozmawiałam w języku niemieckim. Prosiłam, żeby mnie poprawiali, korygowali… A co najważniejsze, od samego początku wszystko w Austrii starałam się załatwić sama. Wiedziałam, że dopóki będę prosić o pomoc i wyręczanie mnie w urzędach innych, nigdy sama nie zacznę tego robić. Stres był, nerwy były, błędy się pojawiały, niedopowiedzenia i nieporozumienia na porządku dziennym. Ale to wszystko zaliczyłam do procesu nauki. I gdyby nie studia i egzaminy, dzięki którym widziałam postęp w moim niemieckim, nawet bym się nie zorientowała, kiedy stał się on moim drugim językiem.

Tak nauczyłam się ja. A skąd wiem jak się nie uczyć? Niedawno wydałam e-booka pod tytułem „Jak (nie) uczyć się języka obcego”.  To owoc mojego wieloletniego doświadczenia w pracy z uczniami. Pomagając ludziom nauczyć się niemieckiego, zaczęłam zauważać rzeczy, które im w tym procesie przeszkadzają. Od zawsze byłam zdania, że nauka języka jest w dużej mierze uwarunkowana naszą psychiką i samym podejściem do procesu nauki. Tak więc coraz częściej analizowałam błędy, które popełniają moi uczniowie, przez co często zupełnie tego NIEŚWIADOMI hamowali swoje postępy.  Moi bliscy zaczęli mnie nazywać coachem częściej niż nauczycielem. Czemu? Staram się pomóc moim uczniom zrozumieć JAK SAMI MOGĄ SIĘ UCZYĆ  a nie nauczyć ich języka. Prowadzę ich przez proces nauki zapewniając im emocjonalne i psychiczne wsparcie.  Bo wiem, że nawet mając ogromny talent ale złe podejście do nauki, lub wygórowane  niesprecyzowane cele, człowiek szybciej się podda niż opanuje nowy język. I odwrotnie: brak talentu nie przekreśla naszej szansy na osiągnięcie celu, jeśli tylko wiemy co robić a czego nie. A co konkretnie robić i czego unikać? O tym właśnie jest mój bezpłatny e-book „Jak (nie) uczyć się języka obcego”, który możesz ściągnąć ze strony internetowej www.deutschmitlucy.eu.

Instagram: @deutsch.mit.lucy 

Facebook: deutsch.mit.lucy 

E-Mail : www.deutschmitlucy.eu