Jak wyrobić sobie nawyk uczenia się?

Hej kochani, czy wy też tak macie, że mówicie sobie, że np. od jutra zaczynacie naukę języka i tak zaczynacie, że funkcjonujecie jak taki „gepardo-żółw“, czyli jesteście pełni energii i chcecie pędzić do przodu jak gepard, a po tygodniu stoicie, jak żółw prawie w miejscu. Tajemnicą ludzi, którzy z sukcesem uczą się języka obcego jest technika i powtarzanie do skutku. Arnold Schwarzenegger powiedział kiedyś cudowne zdanie: „Es gibt keine Abkürzungen. Es gibt nur Wiederholungen, Wiederholungen, Wiederholungen.“ To pokazuje, jak bardzo uczenie się języka obcego, powiązane jest z uprawianiem sportu. Nauka to nie sprint, tylko maraton. Nie trzeba mieć talentu do języków, trzeba mieć po prostu dobry plan nauki i powtarzać, powtarzać i jeszcze raz powtarzać. Jest taka zasada, która mówi, że 20 procent naszej pracy może dać nam 80 procent wyników lub na odwrót. Najważniejsze to znaleźć, które 20 procent z naszej pracy przynosi nam najwięcej zysków. Uczenie samo w sobie nie daje efektów. Dobrym przykładem jest tutaj szkoła, która nastawiona jest na zapamiętywanie i sam proces uczenia się. Jeszcze czym więcej, tym lepiej :/ A to tak nie działa. Ja zawsze powtarzam, że MNIEJ to WIĘCEJ w nauce języka obcego. Najważniejsza jest rutyna i dobre stawiania sobie celów, czyli konkretnie wiecie, co chcecie się nauczyć i co wam to da. Np. Nauczycie się słówek o pogodzie to nie po to, żeby zapomnieć i lecieć szybko dalej, tylko po to, żeby móc to w przyszłości wykorzystać w konwersacji. Na tym polega język. Te struktury i gramatyka są tylko pomocą do głównego celu, czyli POROZUMIEWANIA SIĘ. Nie warto polegać tu na motywacji. Ja mówię mojemu mężowi zawsze, że jak ja bym miała czekać, aż mi się zachce, to bym chyba nic nie zrobiła. Najlepiej po prostu wstać i bez myślenia, czy mi się chce czy nie zacząć działać. Jak się będziecie pytać, czy wam się chce, to wam mózg od razu odpowie, że on to by jednak Netfixa wybrał i itp. Tylko jak wstać i działać i nie być „gepardo-żółwiem“, który dużo chciał i chciałby, a mu nie wychodzi? A no słowo motywacja zastępujemy słowem NAWYK. Ja porównuje motywację zawsze do fake życia na zdjęciach na instagramie, a nawyk do rzeczywistości 🙂

Mam dla Ciebie kilka pomysłów, jak pomóc sobie i uczynić naukę niemieckiego nawykiem 🙂

  1. Po pierwsze: Wyrób sobie nawyk. Średni czas potrzebny na automatyzację nawyku to nie jak często słyszeliście 21 dni, tylko – 66 dni. Wszystko zależy od człowieka. Aby wyrobić sobie nawyk możecie wydrukować sobie taki fajny Habit Tracker. Wyznaczacie sobie na nim jeden KONKRETNY cel i codziennie skreślacie lub kolorujecie jedno kółeczko. Pamiętajcie, o tym żeby napisać, co będzie waszą nagrodą, jak skończycie cały miesiąc. Celem nie może być nauka niemieckiego sama w sobie. Celem może być np. pisanie codziennie 5 zdań po niemiecku, lub codzienne czytanie jednego artykułu po niemiecku lub codzienne zrobienie jednego zadania z książki, którą przerabiacie. Pamiętajcie, że tego nieszczęsnego „gepardo-żółwia“ trzeba jakoś wypośrodkować, żeby wyszło z niego normalne „zwierzątko“.  Moja pani profesor na uniwersytecie miała taki nawyk, że codziennie robiła jedno zdanie w którym rozpisywała wszystkie części mowy i ich funkcje, szukała synonimów i itp. To od was zależy, co wy sobie wybierzecie jako cel. Zapomniałam dodać, że cel ma być jeszcze REALNY. Tak wygląda Habit Tracker, który wam przygotowałam. Takie coś możecie połączyć też z waszym Bourlet Journal, jeśli prowadzicie.

Bildschirmfoto 2020-04-12 um 12.34.26.png

PDF: tracker

Ważna informacja: Jak wam się raz czy dwa zapomni, to trudno. Naukowcy udowodnili, że jednorazowa przerwa w wykonywaniu danej czynności nie wpływa negatywnie na proces wyrabiania nawyku.

2. Druga metoda: To łączenie nowego nawyku, z innym już wyrobionym nawykiem. Np. twój nawyk to siedzenie trzy razy w tygodniu w wannie i relaks, to możesz dodać do tego np. czytanie „lekkiej“ gazety po niemiecku. Inny przykład: codziennie jeździsz do pracy 30 minut autobusem, to robisz jedno ćwiczenie codziennie z niemieckiego w tym czasie. I itp.

3. Trzecia opcja, czyli oszukujemy mózg, że nie ma tylko trzy opcje wyboru, które sobie sami ustalimy. Metoda wygląda tak: chcecie codziennie uczyć się niemieckiego. Ustalcie sobie tak jakby 3 stopnie trudności, z których będziecie wybierać każdego dnia.

Stopień 1: jestem zmęczony i mi się nie chce= czytam i tłumaczę tylko jedno zdanie po niemiecku.

Stopień 2: czuję się w miarę ok = robię jedno zadanie z gramatyki lub leksyki

Stopień 3: mam dużo czasu i super się czuję: robię jedno Leseverstehen lub Hörverstehen lub czytam tekst i streszczam go ustnie lub pisemnie.

Opcji macie do wyboru do koloru

Tylko sprecyzujcie je konkretnie. Założenia typu: dziś uczę się 10 min lub 20 min szybko zawodzą To trochę psychologiczny trik, bo jak już siądziecie do np. tego jednego zdania (Stopień 1), bo czujecie się zmęczeni, to założę się, że nie skończycie na nim, tylko zrobicie więcej. To tak jak z uprawianiem sportu. Najciężej jest ubrać buty i wyjść z domu 

Znacie inne fajne triki?